Dwa dni temu miałam imieniny, jeszcze raz za wszystkie życzenia dziękuję :* Z tej okazji postanowiłam sobie zrobić prezent w Inglocie. Od dawna marzyły mi się jeszcze inne pigmenty, niż 22, który posiadam już od około 2 lat, ale jak to ja na pigmentach tylko się nie skończyło ;) Jeśli jesteście ciekawe co kupiłam, zapraszam do dalszego oglądania :*
Co kupiłam?
Pigment nr 82 oraz nr 85, żelowy eyeliner nr 100 oraz bibułki matujące :)
Bibułki matujące
_________________
Najlepsze bibułki jakie istnieją! Niestety podrożały w Inglocie, dlatego kupuję je zawsze, gdy robię tam większe zakupy, wtedy mogę je kupić za połowę ceny i wtedy wychodzi 14zł, a chyba w cenie regularnej kosztują 28zł.
Pigmenty
_________
Jak dla mnie są cudowne! W ogóle nie żałuję, że je kupiłam, ale żałuję, że tak późno ;) Wyglądają przeróżnie na oku w zależności od bazy (np. czarna kredka, wybija pięknie kolory, różne bazy kolorowe zmieniają kolory i powstają przeróżne kolory) i za to je uwielbiam! Pigmenty są bardzo trwałe. Koszt takiego pigmentu to 33zł.
Już powstał jeden makijaż z pigmentem, więc postaram się jutro go wstawić :)
Żelowy eyeliner
_______________
Z tego co wiem, jest to nowa kolekcja w Inglocie. Bardzo podobał mi się eyeliner o nr 98 (zieleń), jednak postawiłam na fiolet, ponieważ będę go częściej używać. Kolor fioletowy pięknie wybija mój kolor oczu. Świetnie sprawdza się jako baza pod cienie, bardzo dobrze je trzyma. Świetnie wygląda jako kreska na oku i trzyma się cały dzień. Cena 35 zł.
Miałyście coś z tych produktów? Jestem ciekawa Waszych opinii :*
Buziaki :***
Kasia







